Koniec z żartami, dostałam się do kilku galerii. W jednej z nich już wystawiłam pierwsze prace, a inne czekają w kolejce. Złapałam straszliwego stresa, bo przez parę dni nie mogłam zrobić porządnych zdjęć, choć termin mijał, mijał, mijał... Dziś wreszcie słońce wyszło na chwilę - czatowałam z aparatem, i choć fotografiom daleko do doskonałości, jakoś przeszły próbę. Niejaką nowością jest stylizacja, ale od razu zauważyłam pozytywny efekt: wszystko wygląda inaczej. Jakoś tak sympatyczniej. Ciekawe, dlaczego do tej pory nie zaprzątałam sobie tym głowy, tylko rzucałam zdjęcia robione na kolorowym tle. Współpraca z galeriami na pewno mnie trochę zdyscyplinuje, poza tym będę mieć pole do popisu i miejsce na eksperymenty. Niestety, widzę komunikat, że blogspot chwilowo nie przyjmuje fotografii, więc wrzucę je później, a na razie zapraszam do
galerii Stylandia. Ceny promocyjne :)